Fortyfikacje Wenecjan


XVI-wieczne Fortyfikacje Wenecjan - Zadar
  • XVI-wieczne Fortyfikacje dawnej Republiki Weneckiej w Chorwacji

  • 📅 Data wizyty: 2019-05-03

  • Widok na mury miejskie w Zadarze z ogrodów Królowej Jeleny

Starożytne miasta leżące wzdłuż brzegów Chorwacji od wieków stanowiły ufortyfikowane twierdze. Prawdziwy jednak rozkwit przeżyły za czasów panowania Wenecjan. Wówczas wybudowano jedne z najbardziej imponujących murów obronnych w tej części Adriatyku. Miasta w Zadarze i Szybeniku uzyskały systemy defensywne, które oparły się atakom zagrażającej im wówczas armii osmańskiej, dotrwały do dziś i od 2017 roku widnieją na liście UNESCO.

Mury, które zabrało powietrza

Zwiedzanie fortyfikacji Zadaru najlepiej zacząć od strony południowo-wschodniej wchodząc do miasta przez Bramę Lądową. Imponująca budowla w kształcie łuku triumfalnego wyróżnia się na tle szarych ścian murów miejskich. U jej szczytu możemy podziwiać płaskorzeźbę lwa weneckiego – symbol ówczesnej zwierzchności republiki Weneckiej. Poniżej wkomponowano płaskorzeźbę św. Chryzogona – patrona miasta.

Po wejściu do grodu nasze kroki kierujemy w lewo i po schodach wchodzimy na plac Pięciu Studni. Pod placem umieszczono sporych rozmiarów cysternę, w której gromadzono wodę na wypadek długotrwałego oblężenia. Stąd warto zajrzeć do Parku Królowej Jeleny, który położony jest bezpośrednio na jednym z bastionów miejskich.

Tutejszy widok na Bramę Lądową i leżącą obok Marinę należy do najładniejszych w Zadarze. Idąc dalej wzdłuż fortyfikacji wychodzimy wręcz z podziwy nad ogromem pracy jaki został włożony w ich zbudowanie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że mur jest na tyle szeroki, iż jego wierzchem prowadzi ulica, z pasem zieleni (drzew!) po obu stronach.

Po około 400 metrach dochodzimy do drugiej, pięknie rzeźbionej bramy – Bramy Morskiej. W murze oprócz ogromu zachwycają jego drobne smaczki w postaci np. ukrytych w przejściach sklepików z pamiątkami czy odzieżą. Po wewnętrznej stronie na kawę zaprasza ładnie wkomponowana w kamienie restauracyjka. Urokliwe jest również samo wrażenie, gdy przechodząc przed długi tunel wychodzony z drugiej strony na piękne uliczki wyłożone białym, śliskim kamieniem. Tą przyjemną atmosferę psuje jednak nieco oblepianie przejść zabytku plakatami, pisanie graffiti czy ogólny śmietnik panujący w jego okolicy.

Fortyfikacje robią niesamowite wrażenie od zewnątrz, od środka nieco się gubią. Warto się więc przejść do ich samego końca nad morze. Od tej strony mur również istniał, jednak został zburzony przez samych mieszkańców. Powód był prozaiczny. W mieście brakowało świeżego powietrza. Nadmorska miejscowość wręcz dusiła się za 5-metrowymi ścianami. Mur oparł się najazdom wielu wojsk, nie przetrwał jednak w obliczu pogorszenia się warunków życia mieszkańców miasta. Ot komfort życia wygrał z potrzebą zachowania zabytkowej tkanki miejskiej.

Fort na miejscu klasztoru

Drugi z obiektów obronnych wpisanych na listę UNESCO znajduje się w Szybeniku, czyniąc to miasto jednym z pięciu na świecie mogących pochwalić się dwoma wpisami na liście (drugim Szybenickim zabytkiem jest Katedra św. Jakuba). Fort św. Mikołaja – bo o nim mowa – znajduje się u wyjścia kanału Św. Antoniego do morza. Jest ciekawym przykładem architektury wojskowej. Powstał w miejscu dawnego klasztoru Benedyktynów i kościoła św. Mikołaja, od którego wziął swoją nazwę. Zbudowano go nietypowo, na planie trójkąta. Nietypowy jest również budulec, bo oprócz miejscowego kamienia tworzącego podstawę fortecy jej ściany wzniesiono w przeważającej części z cegieł, sprowadzanych aż z Wenecji. Do dyspozycji strażników były 32 armaty, co na ówczesne warunki mogło z samego założenia już przerazić ewentualnych najeźdźców.

Co ciekawe twierdza nigdy nie spełniła swoich zadań obronnych w sposób innych niż siejąc postrach swym ogromem i gotowością do oddania strzału. Na przestrzeni wieków budowlę kilkakrotnie remontowano, jednak po opuszczeniu jej przez wojsko w latach 70-tych ubiegłego stulecia popadła w ruinę. Fortu nie udało nam się zwiedzić wewnątrz, jedynie obeszliśmy jego południowo-zachodnią ścianę. Mimo to warto było się do niego zbliżyć i przeczytać, że obecnie są prowadzone prace konserwatorskie. Jako ciekawostkę dodam, że twierdzę udało nam się dojrzeć z samolotu, którym lecieliśmy z Wrocławia na Maltę (w celu zdobycia kolejnego szczytu do Korony Gór Europy – Ta’ Dmejreku). Fort dostrzeżemy również z samego Szybenika, pod warunkiem, że wdrapiemy się na twierdzę Barone (najwyżej położony element obronny miasta).