Mir


Mir - Białoruś - Unesco
  • Zamek łączący elementy architektury gotyku, renesansu i baroku w harmonijną całość

  • 📅 Data wizyty: 2019-01-04

  • Sklepiene w sali jadalnianej

Niewiele jest zabytków na Białorusi rozpoznawanych na całym Świecie, a jeszcze mniej takich, które zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jednym z nich jest zamek w Mirze – gotycko-renesansowa rezydencja, której początki sięgają przełomu XIV i XV wieku. W owym czasie nad rzeką Mirzanką Jerzy Iwanowicz Ilinicz zbudował potężną, ceglaną warownię, która mimo licznych architektonicznych przemian zachowała swój średniowieczny charakter.

Od Mikołaja do Mikołaja

Obecny kształt budowli nadał Mikołaj Radziwiłł (zwany Sierotką), który rozbudował skrzydło mieszkalne, tworząc w tej części piękny, renesansowy pałac. W kolejnych wiekach zamek uległ znacznym zniszczeniom w wyniku działań wojennych Potopu Szwedzkiego i III Wojny Północnej. Odbudował go dopiero w XVIII wieku Michała Kazimierz Radziwiłł, przekształcając posiadłość w magnacką rezydencję. Najbogatszy magnat ówczesnej Rzeczypospolitej wystawiał na zamku liczne uczty dla szlachty a jedną z nich uświetnił swą obecnością samego król Polski Stanisław August Poniatowski.

Niestety po wojnach napoleońskich zamek popadł w ruinę. Staraniami kolejnego właściciela – Mikołaja Światopełki-Mirskiego – w początkach XX wieku udało się przywrócić posiadłości część dawnej świetności. Rezydencja nigdy jednak nie odzyskała pozycji centrum życia społecznego wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Pamiątką tamtych czasów jest wybudowana w zamkowych ogrodach, a stojąca do dziś, neogotycka kaplica rodowa, która stał się również rodzinnym grobowcem ówczesnego właściciela.

II Wojna Światowa nie obeszła się z budowlą łaskawie powodując ogromne zniszczenia w tkance budynku. Dodatkowo hitlerowscy okupanci utworzyli na zamku getto, w którym życie straciło ponad 1000 osób żydowskiego pochodzenia. W czasie gdy zamek wszedł w obręb Białoruskiej SSR próbowano przywrócić mu funkcję mieszkalną. Dopiero w latach 80-tych gdy zamek stał się filią Narodowego Muzeum Sztuki Białorusi rozpoczęto żmudne prace konserwatorsko-renowacyjne. Efektem tego jest najliczniej obecnie odwiedzana atrakcja turystyczna Białorusi.

Sufit, który każdy szlachcic chciałby mieć w domu

Do Miru dojechaliśmy z Mińska drogą M1, uprzednio skręcając w szosę P11. Pod zamkiem znajdują się co najmniej dwa parkingi. My wybraliśmy ten najbliżej wejścia. Na trasie parking – zamek znajduje się kilka wiat z pamiątkami oraz białoruskimi przetworami (dżemy, suszone owoce, nalewki itp.). Zanim wejdziemy na dziedziniec warto wspiąć się na wał otaczający zamek, gdzie zaprojektowano dogodny “punkt na selfie”. Wejście na teren okalający zamek jest bezpłatne, podobnie jak spacer po dziedzińcu. Za zwiedzanie zamkowego muzeum zapłacimy zaś 12 białoruskich rubli (ok. 24 zł).

Muzeum jest dobrze wyposażone, a trasa logicznie poprowadzona. W każdej sali spotkamy osobę pilnującą ekspozycji i wskazującą dalsze komnaty do zwiedzania. Za najciekawszą należy uznać salę jadalną z przepięknym, bogato zdobionym drewnianym sufitem i trzema kaflowymi piecami. Drugą wartą uwagi komnatą jest sala lustrzana z czterema kryształowymi żyrandolami i fortepianem. W trasę zwiedzania wplecione są również podziemia, gdzie w dawnych czasach przechowywano żywność i wielkie beczki wina.

Wieże dla cierpliwych

Część trasy turystycznej prowadzi wnętrzem gotyckich wież i krużganków. Trzeba przyznać, że schody prowadzące na wieże dostarczają pewnych emocji – są bardzo wąskie i dość wysokie. Przecisnąć się nimi może na raz tylko jedna osoba, więc wspinaczka wymaga ciągłego przepuszczania ludzi wchodzących lub schodzących, przez co niektórym potrafi napsuć nerwów. Na każdym z pięter przygotowano małe ekspozycje a widoki można podziwiać jedynie przez brudne szkła okienek strzelniczych. W jednej z wież odtworzono starą kaplicę oraz przygotowano makietę bitwy, która miała miejsce w tych okolicach. Ostatni etap zwiedzania prowadzi nas do zaprojektowanej na parterze wystawy dotyczącej czasów około I Wojny Światowej. Można tu podziwiać mundury carskiej armii oraz liczne zachowane zdjęcia żołnierzy, lotników i pielęgniarek z początku XX wieku.

Niewątpliwą atrakcją tego dnia były pokazy walk rycerskich. Zamek jest również areną wielu wydarzeń kulturalnych, warto jest więc spojrzeć w kalendarium dostępne na jego stronie internetowej. Na koniec należy obejść tereny wokół posiadłości, wejść do kaplicy grobowej oraz wspiąć się na wały. Latem przyjemnie jest zapewne zanurzyć się w cień przy zamkowych ogrodów. My z racji zimowego chłodu nie zdecydowaliśmy się na taki spacer. Wracając do samochodu Łukasz zaopatrzył się w worek suszonych skrawków jabłek, które ze smakiem zajadał w czasie drogi do Nieświeża.